Jedną z głównych atrakcji w koło Perth jest Rottnest Island i w zasadzie chyba grzechem byłoby spędzić tu 11 dni i tam nie zawitać. Dlatego też postanowiliśmy zebrać się w sobie i przeznaczyć jeden dzień na zwiedzanie tej przecudnej wyspy, co muszę przyznać, że było wyczynem i wyrzeczeniem sporym! Przede wszystkim odpływający o 7 30 z Fremantle prom zmusił nas do pobudki o barbarzynskiej 5 30 rano (o złapaniu drugiego z promów o 10 rano, nasza ‘współlokatorka’ kazała nam nawet nie myśleć:P:P), po drugie była to całodniowa wycieczka rowerowa.
System bowiem jest taki, że dwa razy dziennie da się na wyspę dostać, dwa razy dziennie z niej wydostać. Nie ma na niej w ogóle samochodów, a jedynymi środkami lokomocji są rowery oraz darmowy busik. Cała wyspa jest jedną wielką ścieżką rowerową. Widoki na niej rozpościerają się niesamowite! Wiele już podczas tej podróży widzieliśmy, ale takiej gamy barw i odcieni jeszcze nie uświadczyliśmy. Całość otoczona oczywiście znakomitymi miejscami do nurkowania, no to jednak było mimo wszystko trochę za zimno, chociaż byli i tacy co się kąpali.
Nie na tu w zasadzie zbyt wiele do opowiadania, krótko mówiąc cały dzień spędziliśmy podziwiając piekną Rottnest Island z siodełka roweru. Świetny sposób na zwiedzanie, gdyby nie to, że wyspa była naprawdę dość znacząco pofalowana, a bezustanne ‘góra-dół’ dało nam nieźle popalić. Pod koniec już naprawdę nie czuliśmy nóg, o tyłkach nie wspominając! Nie chcę wiedzieć co będzie jutro!!, takie są jednak skutki nie jeżdzenia na rowerze od kilku, żeby nie powiedzieć kilkunastu lat;]








ta wyspa to raj dla rowerzystów!
a wiesz, że pomysleliśmy o Tobie będąc tam??:) bo dla nas to był raj i piekło za razem
:P
…już niedługo staniecie na rodzimej ziemi po ponad rocznej przerwie /w momencie mojego wpisu jesteście chyba już gdzieś tam w przestworzach/
Trzymamy kciuki żeby wszystko ułożyło się pomyślnie i żeby mogliśmy Was widzieć zdrowych i zadowolonych tu na miejscu…